Nie wydaje mi się, żeby określenie "rodzic" było poniżające. Trafne jest jednak nazywanie naszej tolerancji "pseudo-tolerancją". Mówi się, że to czy tamto jest w porządku, nie przeszkadza nam, a jednak jest zupełnie inaczej.
A co do określenia "pedał" i kary, jaka nałożona została na tę panią z artykułu, uważam, że to akurat jest dobrym znakiem. Zamiast podchodzić do działalności naszego wymiaru
sprawiedliwości z nastawieniem "a dlaczego ten ma lepiej od tamtego?", powinniśmy raczej zastosować się do, niestety wciąż niezbyt polskiej, zasady "dlaczego ten ma gorzej od tamtego?".
Rozumiem twoją frustrację, ale obawiam się, że bardziej niż niesprawiedliwością, jest ona wywołana niechęcią do homoseksualistów, a w szczególności tych płci męskiej. Co jeszcze skłania mnie do takiego stwierdzenia? To, że właśnie ten artykuł, ta sprawa wywołała u ciebie takie przemyślenia. Zresztą wydaje mi się, że nie będziesz się nawet tego wypierał. Polacy nie dorośli jeszcze do tolerancji, nie do tego poziomu tolerancji.
Cytuj:
Tutaj ktoś nazwał sprawę eufemistycznie i dziwię się ze w ogolne dostał taką karę.
Nie sądzisz chyba, że "pedał sprowadził sobie pedała" to określenie eufemistyczne? Może po prostu źle cię zrozumiałem.
Cytuj:
[...] są głosy że pedały są ok i należy im sie tolerancja lecz gdyby zapytać taką osobe czy ma aspiracje żeby jego sąsiadem był chomik - odpowiedź mogła by być negatywna
Jak można mieć aspiracje do tego, aby mieć takiego czy innego sąsiada? Sąsiadów się nie wybiera. Wątpię natomiast, żeby ktokolwiek miał coś przeciwko życiu w sąsiedztwie chomika (pomijając już, jak bardzo jest to nierealne).
Cytuj:
Nie rozumiem czemu przyjeło sie ze słowo homofobia ma wydzwięk pejoratywny.
To słowo nie ma wydźwięku pejoratywnego. Negatywne jest natomiast zjawisko, które jest tym słowem określone. Podejrzewam, że to zjawisko miałeś na myśli, ale wolałem sprostować, żeby nie było niejasności. Jakkolwiek uważam, że samo to zjawisko złe nie jest - niechęć jest przecież czymś naturalnym (tak jak te "zboczenia") - niebezpieczne są konsekwencje jego akceptacji i wszelkie działania opierające się na owym zjawisku. Podkreślamy wartość prewencji, stąd takie podejście do sprawy. Odpowiednio regulowana homofobia jest nieszkodliwa w codziennych sytuacjach. Gorzej, jeśli dojdzie na przykład do bezpośredniego zderzenia z homoseksualistą. To co nazywam "regulowaną homofobią", charakterystyczną dla większości
tolerancyjnych osób, to zwykła akceptacja; "nie podoba mi się to, ale ustosunkuję się do tego tak, jak sobie życzą". Myślę, że to zdecydowanie łatwiejsze od tolerancji, bo jest świadome i poniekąd wymuszone, podczas gdy tolerancja jest raczej nieświadoma (po prostu nie mam nic przeciwko, nie muszę się do tego zmuszać).