Byliśmy ze sobą ponad 2 miesiące. Mimo tak krótkiego czasu kochałam go do szaleństwa, był moją pierwsza miłoscią. On mówił, że tez kocha . Po 2 miesiącach powiedział ze jednak mu sie tylko wydawało. Płakałam, nie jadłam , nie spałam, starałam sie zapomniec. Nie ułatwił mi tego bo cały czas robił mi nadzieje, ze moze wrócimy do siebie itd. W koncu przestał to robic i dowiedzialam się ze ma nowa panne. Bardzo to przezyłam ze tak szybko o mnie zapomniał, bo przeciez mnie tak bardzo kochał. Nie mielismy ok 2 mies kontaktu ze soba. Mijały tygodnie, ja zapominałam coraz bardziej, powoli przestawałam go kochać, kiedy juz byłam pewna że nic nie czuje on odezwał sie. Okazało się, że nie układa mu się z ta nowa panną. Na początku rozmawialiśmy normlanie, bo żal mi juz minał, pózniej coraz częsciej pisał mi o niej. ja to znosiłam i mu pomagałam rozmawiałam z nim itd(naiwna!!) Postanowilismy się spotkac po koleżeńsku, gdyz juz nic nie czułam ( to był błąd) tych spotkan było kilka w których on robił mi ogromne nadzieje. Przytulał mnie, całował, dotykał. Ja mówilam cały czas zeby przestał ale tez nie mogłam sie mu oprzec bo czułam ze mi wszystko wraca wiec powiedziałm ze nie chce się z nim spotykac bo nie zapomne nigdy. Znów zaczęłam o nim myslec. nie chciałam się z nim widywac ale widziałam jego zachowanie, czułam, że chce wrócic. Uległam tej pokusie i głupia po jakims czasie spotkkałam sie z nim jeszcze raz bo wierzyłam w jego słowa ze rzeczywiscie chce wrócic. Czułam sie znów cudownie, byłam taka szczesliwa przy nim, byłam prawie pewna ze do mnie wróci bo wszystko na to wskazywało. Aż pewnego dnia poinformował mnie że spotkał sie znów z tamta panną i że ona chce do niego wrócic on do niej też, że nie może o niej zapomnieć i czuje ze to jest to, ze to ją kocha. Jak to usłyszałam zaczęłam płakać, dotarło do mnie że byłam tylko zabawką w jego rękach , pocieszeniem, bo tamta go odtrąciła. Dotarło do mnie jaka jestem naiwna, jaka głupia. I teraz od nowa próbuje o nim zapomniec, od nowa płacze, nie jem, nie śpie. On jest z tamta, kochają sie...a najgorsze jest to że on nie widzi tego jak mnie zranił, nie wie ze teraz umieram przez niego, że to mnie przerasta, nie chce mi się zyć, każdy oddech sprawia mi ból . 2 dni temu to sie stało. Teraz się nie odzywa, bo juz mu nie jestem potrzebna. Teraz ona jest przy nim, ja znikłam. Juz nie pamięta jak go pocieszałam, jakie mu dawałam wsparcie jak mu było źle, myśli tylko o sobie pieprzony egoista!
Wiem, że gdyby nie moja naiwność pewnie sprawa potoczyła by sie inaczej, ale nie miałam wpływu na to, że on się odezwie, że bedzie mi robił takie nadzieje. Jak pisałam wcześniej kochałam go do szaleństwa, był moim ideałem zarówno z wyglądu jak i z charakteru... Nie wiem co mam robic, nie daje sobie z tym rady. Mam obrzydzenie do facetów, ogromny uraz psychiczny, odtrącam każdego który nawet do mnie napisze, nie daje się nikomu poznać bo wiem, że każdy chce mnie zranić...wierze, że czas wyleczy rany, ale jak mam to przetrwać. jak mam żyć z myslą, że on juz nie będzie mój, że on jest szczęsliwy z inna, on się bawi a ja płacze...jak????
Czesc..., Moze to okrutne co powiem ale 2 miesiace to zbyt malo czasu by mowic o milosci, tej prawdziwej... na nia potrzeba czasu... wiem do z doswiadczenia, 2 miesiace to moze byc co najwyzej zauroczenie. Naprawde, nie łam się. I nie nastawiaj sie negatywnie do wszystkich facetow przez jednego DUPKA! Bo nie wszyscy sa tacy, uwierz :) Kiedys znajdziesz tego jedynego a wtedy on będzie chcial z toba byc i tylko z toba! Bo widzisz, skoro wybral inna.... to znaczy ze nie warto dla niego robic wiecej lez, uswiadom sobie ze to nei bylo poprostu to. Zycie czesto nam daje zludne nadzieje, trzbea sie ich wystrzegac! Pamietaj ze prawdziwe uczucie jest zawsze odwzajemnione, jesli nie jest -to znaczy ze to nie bylo prawdziwe. Wiec glowa do gory i nie przejmuj sie! Wszystko przed toba, mowie z wlasnego doswiadczenia
Koleżanko głowa do góry! Czas leczy rany, teraz może jest Ci ciężko, ale dasz radę. Też mam podobne doświadczenie a teraz jak sobie to przypomnę, to się z tego śmieję i mówię Ci, że da się zapomnieć. Zobaczysz, że poznasz jeszcze prawdziwą miłość. Pamiętaj, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Glish, nie koniecznie 2 miesiące to za mało:) Są przypadki że ludzie po paru nawet spotkaniach wiedzą że to to- że to ta jedyna miłość.
nieodwzajemniona- było minęło, jeśli koleś nie potrafił docenić Ciebie, to nie jest Ciebie wart- jak to ktoś ujął "po co istnieje nieodwzajemniona miłość na tym świecie, skoro tylko rani?" Czasami takie przejście naprawdę może załamać, ale pamiętaj że świat nie kończy się na jednej osobie- dookoła Ciebie jest dużo osób które przeżyły coś podobnego, ale walcząc z tym, nie myśląc o tym co było i dlaczego to mnie musiało spotkać staniesz się silniejsza, będziesz patrzyła troszkę inaczej na świat:) Zresztą takie pary którym się nie układa już w fazie chodzenia ze sobą bardzo często się rozpadają (gdy wchodzi np w grę wspólne spędzanie wakacji, czy nawet w wieku starszym mieszkanie ze sobą) ponieważ nie da się wtedy już odejść na chwilkę by przemyśleć ale decyzję należy podjąć w chwili Tak więc nie przejmuj się i nie oceniaj wszystkich po 1 osobie- masz jeszcze całe życie przed sobą, spotkasz wielu interesujących ludzi i może będziesz miała przewagę nad nimi że Ty już wiesz co to jest miłość, jak to jest czuć to cudowne uczucie:) (uwierz mi jest sporo ludzi którzy nie czuli nigdy czegoś takiego a po latach żałują)
Dziekuje Wam za słowa wsparcia. Arteas ciesze się że mnie rozumiesz. Przypuszczałam że znajdzie sie ktos kto powie, że w 2 miesiące nie można kochać. Jednak ja jestem pewna, że to było TO. Mój poprzedni związek trwał 1,5 roku i wiem, że mimo takiego czasu to nie było TO co teraz.
no dokładnie tak jak tu inni piszą - czas najlepszy na wszystko teraz może masz dość facetów, ale trochę minie i zobaczysz ze nie wszyscy jesteśmy tacy i do jednego worka nie można nas wrzucać ale ja to ładnie napisałem aż sam nie mogę się nadziwić
nie wszyscy jesteśmy tacy i do jednego worka nie można nas wrzucać
Kłóciłabym się. :P
A wracając do tematu... czas, czas, czas. On działa naprawdę cuda. Nie raz, nie dwa myślałam, że nie zapomnę, a jednak. Potraktuj to jako doświadczenie, lekcję, z której możesz wyciągnąć wnioski.
Postaraj się zapomnieć, zajmij się sobą, rozwijaj swoje pasje, zrób coś, na co od dawna miałaś ochotę, a nie miałaś np. odwagi. To naprawdę pomaga. :)
Postaraj się zapomnieć, zajmij się sobą, rozwijaj swoje pasje, zrób coś, na co od dawna miałaś ochotę, a nie miałaś np. odwagi. To naprawdę pomaga. :)
Dokładnie tak. Nie zadręczaj się jakimś skurw** (kaszle) ... bo nie warto, tylko żyj!! I przede wszystkim bądź szczera sama z sobą, czy ten żal i smutek jest Ci potrzebny?? Raczej nie. Masz dobrą lekcję na całe życie, nikomu nie ufać w 100% :) skorzystaj z niej. Następnym razem nie daj się sobą bawić, to ty się zabaw zobaczysz jaka frajda :P
___________________________ Ponieważ świat jest wiarołomny przyodziewam strój żałobny.
Niekiedy faceci to chodzące roboty zakodowani na tylko jeden prymitywny program. Przykro mi to pisać ale przez naiwność stałaś się ofiarą jakiegoś flirciarza który ma ubaw z tego,że rozkochuje w sobie dziewczyny a potem je zostawia jak stają się ciężarem. Błędem były te naspępne spotkania po jego słowach,że do Ciebie nic nie czuje. Ale nie ma już co do tego wracać bo to i tak niczego nie zmieni jedynie może dać Ci nauczkę na przyszłość. 2 miesiące to też jest stosunkowo krótko żeby tak naprawdę komuś zaufać i oddać swoje serce. Zawsze musisz zachowywać lekki dystans i być czujna bo nie wesz czy intencje faceta są tak naprawdę szczere. POtrafią być czasami bestiami i nie liczą się z uczuciami innych...A Twoje łzy i zmarnowane dni przez smutek nic nie zmienią. On osiągnął cel-sprawił że cierpisz a Ty nie możesz na to sobie pozwolić! Jesteś silną dziewczyną. Pomyśl czy warto płakać za kimś kto krzywdzi bliskie mu osoby?? byłaś zafascynowana jego maską a nie jego prawdziwym obliczem które właśnie pokazał. Myślisz,że on długo będzie z Tą dziewczyną?? pewnie ją też tak bajeruje a po chwili zostawi...ale przez takie coś on nigdy nie będzie szczęsliwy bo w życiu ważna jest stabilizacja. A Ty Moja Droga głowa do góry,popatrz w lustro i powiedz sobie jestem wartościową i piękną osobą. Ja jestem najważniejsza i nie pozwolę żadnemu facetowi psuć życia:) Zrób coś dla siebie,to co lubisz,oddaj się swojej pasji.Wychodź ze znajomymi,wyszalej sie;) Ale też nie zamykaj się na innych...bo nie każdy facet jest świnią;) uwierz mi;) nie mozesz każdego szufladkować,trzeba dać szansę każdemu ale oczywiście powoli,pokolei...:) pamiętaj do nowych osób podchodź z dystansem jeśli będziesz mieć to na uwadze nikt Cię nie zrani
ile ja takich historyj przeżyłam, chyba ze 3 lub nawet 4.Żyć mi się nie chciało, też płakałam, też nie jadłam, co gorsze szukałam każdej możliwości żeby to naprawić co tylko pogarszało sytuacje. Wkurzałam się sama na siebie i na tych facetów, z każdym nowym związkiem już od początku bałam się tego że "miłość " się skończy i zostanę porzucona. Ale pewnego dnia doszłam do wniosku że potrafię żyć sama bez faceta, że dobrze się czuje będąc wolna kobieta. Pozbierałam się , doszłam do siebie, zmieniłam swoi priorytety i życie nabrało kolorów. Pewnego dnia zgodzilam sie na randkę w ciemno z kolegą swjego znajomego, po 10 dniach przyjelam oswiadczyny, teraz jestem czszesliwą mężatką. więc glowa do góry, wszystko jeszcze przed tobą
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Możesz zakładać nowe tematy na tym forum Możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum